Związek między zużyciem energii i potencjałem tworzenia efektu cieplarnianego a wyborem sposobu odżywianiaBadania przeprowadzone w Europie, USA i Japonii wykazały, że zwiększenie ilości mięsa w sposobie odżywiania danej osoby zwiększa potencjał tworzenia efektu cieplarnianego i zmniejsza wydajność energetyczną tego sposobu odżywiania. Bardziej rozważnie wybrany sposób odżywiania, o niskim udziale mięsa a dużym żywności sezonowej i lokalnie uprawianej może znacznie zmniejszyć ślad węglowy pojedynczego człowieka – i może mieć większe znaczenie dla środowiska niż wybór środka transportu.

W badaniach przeprowadzonych w Szwecji porównano różne, zrównoważone pod względem odżywczym posiłki złożone z „krajowych” i „niekrajowych” (tj. importowanych) artykułów spożywczych. Stwierdzono, że wegetariański posiłek złożony z lokalnych produktów ma dziewięć razy mniejszy potencjał GWP niż posiłek zawierający wieprzowinę i żywność niekrajową. „Krajowy” posiłek wegetariański dawał najniższy poziom emisji GHG przy najwyższym poziomie składników odżywczych (białka, kalorii i beta-karotenu) – na drugim miejscu plasował się „krajowy” posiłek zawierający wieprzowinę.

Kalkulacje wykonane w Szwecji dla szerokiej gamy artykułów żywnościowych wykazują duże różnice między nakładami energii potrzebnymi do wyprodukowania porcji różnych produktów. Porcje mięsa i produktów zwierzęcych są niemal zawsze bardziej energochłonne niż produkty roślinne (nasiona roślin strączkowych, ziarna zbóż, makarony, warzywa, owoce) a żywność importowana zwykle pochłania więcej energii niż produkowana w kraju. Największych nakładów energii wymaga produkcja wołowiny, dorsza oraz łososia fermowego. Energochłonność krajowej wieprzowiny jest przeszło trzy razy większa od energochłonności importowanej soi. (Soja jest istotnym składnikiem karmy świń w hodowlach komercyjnych, co ilustruje nieefektywność naszego systemu żywienia opartego na produktach zwierzęcych.)

Podobne wyniki dały badania Uniwersytetu Chicagowskiego obejmujące różne warianty diety przeciętnego Amerykanina. Wśród wariantów znalazły się diety: wysokomięsna, wysokorybna, wysokodrobiowa oraz wegetariańska (uwzględniająca nabiał). Poszczególne artykuły różnią się bardzo pod względem efektywności energetycznej, to jest ilości dostarczanej przez nie energii odżywczej (kalorii) w stosunku do ilości energii potrzebnej do ich wyprodukowania. Badacze stwierdzili, że zwiększenie składnika pochodzenia zwierzęcego w jakiejkolwiek diecie obniża poziom efektywności energetycznej tej diety, a zwiększa emisje metanu i podtlenku azotu towarzyszące ich produkcji.

Wyniki dla USA wykazały, że efektywność energetyczna pokarmów roślinnych jest wielokrotnie wyższa niż produktów zwierzęcych; np., w przeliczeniu na jednostkę spożywanej energii (kalorii), soja jest 65 razy bardziej efektywna energetycznie niż wołowina ze zwierząt karmionych ziarnem i 73 razy bardziej efektywna energetycznie niż łosoś fermowy.

Opracowanie konkluduje, że różnica w efektywności energetycznej między sposobem odżywiania przeciętnego Amerykanina a dietą wyłącznie roślinną, przy tej samej zawartości białka i kalorii stanowi emisje 701 kg CO2 na osobę rocznie, czyli z grubsza jednej trzeciej kosztów w kategoriach GHG korzystania ze standardowego samochodu osobowego. Biorąc pod uwagę całkowite oddziaływanie GHG różnych sposobów odżywiania, naukowcy komentują:

Aby konsekwencje wyboru dietetycznego dla planety umieścić w szerszym kontekście, należy zwrócić uwagę, że przy średniej amerykańskiej efektywności kalorycznej wystarczy 20% spożycie produktów zwierzęcych – a więc znacznie poniżej średniej krajowej, wynoszącej 27,7% – żeby zwiększyć osobisty ślad w kategoriach GHG o wielkość podobną do tej, jaką stanowi różnica między ultraefektywnym samochodem hybrydowym („Prius”) a przeciętnym samochodem typu sedan („Camry”). Pod względem obciążenia środowiska gazami cieplarnianymi, różnica między osobą spożywająca mięso czerwone w ilości zapewniającej w przybliżeniu 35% kalorii ze źródeł zwierzęcych a osobą na diecie roślinnej jest taka jak między jeżdżeniem SUV-em a jeżdżeniem samochodem „Camry”.

Badania nad produkcją wołowiny w Japonii, opublikowane w roku 2007 wykazały, że produkcja jednego cielęcia na mięso wiąże się z emisją 4,5 tony GHG (liczonych przy użyciu równoważnika CO2) i wymaga przeszło 16 gigadżuli energii z paliw kopalnych. Według obliczeń podanych przez magazyn „New Scientist”, oznacza to, że produkcja 1 kg japońskiej wołowiny (nie licząc infrastruktury fermowej i transportu) jest równoważna ilości CO2 emitowanej przez przeciętny samochód europejski na odcinku 250 km i zużyciu energii w ilości, która by wystarczyła na świecenie żarówką niskowatową przez 20 dni.

Z oszacowań z roku 2007 opartych na australijskim Krajowym Inwentarzu Gazów Cieplarnianych wynika, że przeciętne spożycie wołowiny w diecie Australijczyków jest równoważne 1,45 tonom gazów cieplarnianych na osobę na rok. Jest to więcej niż różnica w rocznych emisjach pomiędzy jazdą standardowym samochodem a energooszczędnym samochodem o napędzie hybrydowym.

Zagrożenia zdrowotne związane z dietą obi tującą w hamburgery i inne rodzaje fast food są już dobrze znane. Ponadto, specjaliści służby zdrowia uważają, że mieszkańcom krajów wysoko rozwiniętych wiele korzyści zdrowotnych przyniosłoby przejście na sposób odżywiania o znacznie mniejszym udziale mięsa i produktów mleczarskich, a wyższym udziale żywności pochodzenia roślinnego. Jeszcze jedna znacząca korzyść wynikająca ze zmniejszenia spożycia mięsa to fakt, że jest to jeden z najszybszych, najłatwiejszych i najmniej kosztownych kroków, jakie może poczynić każdy mieszkaniec kraju wysoko rozwiniętego, aby zmniejszyć swój ślad węglowy.

Prognozowany wzrost emisji GHG, jeśli nie zostaną podjęte żadne działania zaradcze

Rolnicze emisje N2O wzrosną, wg prognoz, o 35–60% do roku 2030, wskutek zwiększonego wytwarzania nawozu zwierzęcego oraz stosowania nawozów azotowych. Jeśli emisje CH4 będą wzrastać proporcjonalnie do pogłowia zwierząt, to przewiduje się wzrost produkcji metanu związanego z hodowlą 60% do roku 2030 (fermentacja jelitowa i zagospodarowanie nawozu).

Niektóre regiony rozwijające się będą miały bardzo wysoki wzrost: przewiduje się, że Azja Wschodnia, w tym Chiny i Indie, zwiększy w latach 1990–2020 emisje pochodzące z fermentacji jelitowej o 153% a z zagospodarowania nawozu zwierzęcego o 86%. Afryka, Ameryka Łacińska (gł. Brazylia i Argentyna) oraz Bliski Wschód zwiększą, jak się przewiduje, emisje podtlenku azotu (gł. z nawozu zwierzęcego) o przeszło 100%. Można się spodziewać, że do tego zwiększenia w znacznym stopniu przyczyni się globalny wzrost produkcji trzody chlewnej i drobiu.

Kraje rozwinięte w Ameryce Północnej i rejonie Pacyi ku (gł. Australia i Nowa Zelandia) także prawdopodobnie zwiększą emisje o około jednej piątej, głównie w wyniku wzrostu ilości nawozu zwierzęcego.

Europa Zachodnia jest jedynym regionem, w którym emisje spadają i przewiduje się, że do roku 2020 będą w dalszym ciągu maleć. Tłumaczy się to spadkiem pogłowia zwierząt i wdrażaniem przepisów ochrony środowiska. Bardzo duże zwyżki w regionach rozwijających się, które zapewne niełatwo będzie kontrolować oznaczają, że tym ważniejsze jest drastyczne obcięcie emisji w krajach rozwiniętych, aby obniżyć globalną ich sumę.

Powyższy tekst pochodzi z publikacji „Globalne ostrzeżenie: zmiany klimatyczne a dobrostan zwierząt hodowlanych”
www.klubgaja.pl

Skomentuj