Fot. sxc.huJeden z moich znajomych twierdzi, ze każdy mąż miał przynajmniej raz w życiu ochotę zabić swoją żonę. Nie wiem ile w tym ponurym żarcie jest prawdy. Wiem, że gdyby nawet znikoma część z nich nie odroczyła, a w konsekwencji nie odstąpiła od wykonania tego zamiaru, to by na świecie było więcej wdowców niż wdów. Tymczasem – jak powszechnie wiadomo – jest odwrotnie.

Dobroć i złość towarzyszą na przemian całemu naszemu życiu. Nie ma dnia, w którym coś by nas nie zezłościło lub nie sprowokowało do zrobienia czegoś dobrego. Dotyczy to w różnych proporcjach i z różnym nasileniem wszystkich ludzi. Różnice międzyosobnicze polegają na zdolności do okazywania wielkoduszności lub odraczania złości.

Tak jak z czynieniem dobra – zgodnie ze znanym przysłowiem, że kto szybko daje ten dwa razy daje – nie należy zwlekać, tak z okazywaniem złości – która podobno szkodzi piękności – lepiej poczekać. Im odroczenie wyładowania złości na kimś lub na czymś trwa dłużej tym większa szansa jego zaniechania. Czasami wystarczy policzyć do dziesięciu. Najlepiej wspak. Niekiedy trzeba z tym się przespać.

Uczciwość każe przyznać, że istnieją także konkurencyjne hipotezy. Mianowicie, że złości nie należy tłumić w sobie bo to szkodzi zdrowiu. Tak, czy inaczej większe koszty, jak się wydaje, ponosi podmiot niż przedmiot złości. To temu który zezłościł się uderza krew do głowy, skacze ciśnienie, a później – jak by tego było mało – towarzyszą wyrzuty sumienia, że dał się ponieść. Ten kto stał się powodem złości na ogół nic sobie z tego nie robi. Rzadko się zdarza, aby ktoś, kto kogoś nieprawidłowo wyprzedził, wypchnął z kolejki czy po prostu obraził odczuwał z tego powodu dyskomfort lub miał skrupuły.

Nie wiem czy powyższa teza została kiedykolwiek empirycznie zweryfikowana. Jeżeli tak, to wiedzę na ten temat należałoby szeroko rozpropagować. Z pożytkiem dla fizycznego, psychicznego i społecznego dobrostanu. Jeżeli nie, to widzę wdzięczne pole dla interdyscyplinarnych badań ze szczególnym uwzględnieniem zdobyczy psychologii społecznej i fizjologii. Pierwsza zgromadziła bogate doświadczenie w eksperymentalnym wywoływaniu konfliktów interpersonalnych i obserwowaniu reaktywności psychiki na bodźce społeczne. Druga dysponuje bogatym zasobem czułych narzędzi badawczych do pomiaru reaktywności organizmu na bodźce psychofizyczne. Łącznie dałoby to możliwość uzyskania rzetelnej odpowiedzi na pytanie o bilans strat i zysków po stronie podmiotu i przedmiotu złości.

Grabowski Henryk

www.lider.szs.pl

Skomentuj