Fot. sxc.huNa świecie coraz więcej mówi się o stosowaniu śmiechu jako lekarstwa, pomagającego w leczeniu raka. W Polsce koncepcja wykorzystywania śmiechu w walce z tą chorobą jest jeszcze stosunkowo mało znana.

W latach 90-tych ukazała się w naszym kraju książka pt. „Śmiech leczy”, której autor Norman Bevin uważa, że zaangażowanie się pacjenta w wykorzystanie śmiechu w walce z rakiem, pozwala mu na uniezależnienie się od opieki medycznej.

Zamiast być pasywnym „pasażerem medycznej windy do zdrowia”, taka osoba staje się aktywnym poszukiwaczem różnych sposobów, mogących jej pomóc – „zdrowy, leczniczy śmiech zmienia ukierunkowanie całego życia, wprowadza zupełnie nowe cele i wymiary”. Oczywiście nie oznacza to, że powinna ona zrezygnować z osiągnięć i możliwość współczesnej medycyny. Chodzi o to, aby nie ograniczała się tylko do nich.

Czemu śmiech ratuje życie?

Bevin wysuwa w swojej książce następujące wnioski: „Czemu śmiech ratuje życie? Ponieważ wywodzi się z prawideł obowiązujących w głębi naszej jaźni. Ponieważ nie jest jedynie działaniem powierzchownym, jak skalpel wycinający guza. Instynkt śmiechu posiada większy wgląd w związki przyczynowo-skutkowe (…). Śmiech jest wyrazem zdrowych praw obowiązujących we wnętrzu ludzkim rozpatrywanym całościowo.”

Warto też zapoznać się z artykułem pt. „Why not laugh?”. Jego autorka – kobieta, która wygrała walkę z rakiem, wyjawia, że „śmiech był dla mnie jedyną rzeczą, która miała sens. Śmiech okazał się jedyną rzeczą, która pozwoliła mi rozwijać się. Dzięki dzieleniu się śmiechem, udało mi się poprawić kontakty z innymi ludźmi, co miało znaczny wpływ na moją pozytywną postawę. Śmiech uczynił mnie bardziej otwartą na pomysły, bardziej otwartą na innych i nawet trochę silniejszą wewnętrznie. To pokazało mi, że nawet gdy moje ciało było wyniszczone, nadal byłam witalnym człowiekiem. Dlatego ćwiczę swoje poczucie humoru, kiedy to tylko możliwe.”

Różne badania pokazują, że pozytywna postawa oraz stan emocjonalny mogą zwiększyć szanse w walce z rakiem. Pacjenci, którzy mieli ducha walki i nie poddawali się chorobie, dłużej żyli, albo nie mieli nawrotów choroby.

W pewnym badaniu (opisanym w książce Normana Cousins?a „Head First: The Biology of Hope”) zapytano 649 onkologów o znaczenie różnych psychologicznych czynników w pokonywaniu przez pacjentów raka. Ponad 90 procent lekarzy stwierdziło, że przywiązują największą wagę do postawy nadziei oraz optymizmu.

W ośrodku Southwestern, stanowiącym regionalne centrum Ośrodków Leczenia Raka w Ameryce (Cancer Treatment Centers of America) odbywają się cotygodniowe zajęcia z terapii śmiechem, gdzie uczy się pacjentów zaprzęgania siły humoru i śmiechu do walki z rakiem.

Oto lista sugestii, jakie są przekazywane pacjentom podczas takich zajęć:

  • Przynajmniej raz dziennie porządnie się śmiej.
  • Oglądaj zabawne filmy.
  • Słuchaj swoich ulubionych komików na kasetach audio i wideo.
  • Czytaj strony gazet i pism z zabawnymi obrazkami.
  • Kolekcjonuj te obrazki.
  • Rozmawiaj z przyjaciółmi, którzy mają duże poczucie humoru.
  • Stwórz „pokój śmiechu” i wypełnij go wszystkim, co może cię rozśmieszyć.
  • Wyznacz krewnego lub przyjaciela, który będzie ci pomagał w rozwijaniu twojego poczucia humoru, zwłaszcza podczas twoich „dołków” emocjonalnych.
  • Bądź bardziej kreatywny – wymyślaj nowe pomysły na pobudzanie się do śmiechu.

Z kolei w Loma Linda UniversityCancer Institute (Uniwersytecki Instytut Raka Loma Linda), pacjenci mogą oglądać filmy komediowe. Stworzono tam tzw. Interactive Laughter Evaluation. Jest to program komputerowy, zaprojektowany przez jednego z lekarzy, który jest sprzężony ze sprzętem wideo, pomagający pacjentom zdecydować, co oglądać.

Zgromadzone w ośrodku filmy komediowe stanowią część Biblioteki Śmiechu (the Laughter Library), gdzie znajdują się też zabawne książki.

Powyższy tekst jest fragmentem darmowej książki „Terapia śmiechem. Jak rozwijać poczucie humoru”.
Pełną wersję książki można znaleźć na stronie autora.

www.aleksanderlamek.pl

Skomentuj