Home > Sporty walki

TUF 13 – przepustka do sławy

TUF 13 - przepustka do sławyKolejny, już trzynasty sezon The Ultimate Fighter zbliża się do półmetka. Tym razem trenerami rywalizujących ze sobą teamów są zawodnicy wagi ciężkiej – były mistrz tej kategorii Brock Lesnar (5-2) i wschodząca gwiazda wagi ciężkiej – Brazylijczyk Junior dos Santos (12-1). Po raz piąty w historii TUF szansa pojawiła się przed chłopakami z wagi półśredniej. W poprzednich edycjach TUF pomogła w karierze takim zawodnikom w tej kategorii wagowej jak: Joe Stevenson (walczący obecnie w lekkiej), Matt Serra czy Mac Danzig. Czas pokaże czy i wśród nich znajdzie się przyszły czołowy zawodnik kategorii, w której niepodzielnie rządzi Georges St-Pierre. Zatem przyjrzyjmy się, jak w tej edycji wygląda narybek UFC.

Kontrowersje

Ten sezon jeszcze przed startem wywołał dyskusję. Wielu kibiców uważało wybór słabo mówiącego po angielsku Brazylijczyka na trenera za mocno chybiony. W pierwszych odcinkach trudno usłyszeć od niego coś więcej niż pojedyncze słowa i najprostsze zdania. Zamiast niego najpierw w rozmowach, a później na treningach bryluje sprowadzony przez niego do pomocy trener zapasów. Słabo mówiący Santos czuje, że jego pozycja jako głównego trenera jest zagrożona i po kilku próbach dogadania się ze swoim człowiekiem usuwa go ze swojego teamu i z całego show.

Z biegiem czasu (i kolejnych odcinków) Junior jednak ośmiela się i przed ćwierćfinałami bariera językowa pomiędzy trenerem i zawodnikami znika. Dodatkowo, sympatyczny i prostolinijny charakter Santosa z pewnością przysporzy mu wielu nowych fanów wśród oglądających TUF.

Z wyborem Brazylijczyka na trenera wiąże się jeszcze jedna niemiła dla niego sprawa. Przed jego walką z Royem Nelsonem na UFC 117 przewodniczący UFC ogłosił, że stawką tej walki będzie miejsce challengera i jej zwycięzca otrzyma walkę o pas. Niestety na obietnicach się skończyło. Zwycięski Santos zamiast walki o tytuł z Lesnarem otrzymał… walkę z Lesnarem, lecz nie o pas tylko prawo do zmierzenie się z pogromcą Lesnara niesamowitym Cainem Velasquezem.

Bez rundy wstępnej, czyli: Ja chcę do domu!

W TUF 13 zrezygnowano z walk kwalifikacyjnych, które od trzech sezonów przedstawiane były w pierwszym odcinku serii, a których jedynie zwycięzcy otrzymywali prawo do wzięcia udziału w programie. Wszyscy, którzy pojawili się w pierwszym odcinku (poza kontuzjowanym w trakcie treningów Mylesem Jurym) automatycznie weszli do domu TUF. Powody takiego postępowania UFC są niejasne. Trzeba mieć nadzieję, że było to związane wyłącznie z troską o zdrowie zawodników – aż czterech z nich w drodze do finałów musiałoby stoczyć do 4 pojedynków w ciągu 6 tygodni. Gorzej, jeśli znaleziono za mało chętnych prezentujących dostateczny poziom, albo co gorsza – zrezygnowano z rundy eliminacyjnej mając w pamięci przeszłe sezony, w których zawodnicy wchodzący do programu i kreowani na potencjalne gwiazdy odpadali z programu w przedbiegach…

Brak eliminacji był w części powodem jeszcze jednej niemiłej sytuacji. Jeden z zawodników Santosa jeszcze przed swoją walką uznał, że tęskni za swoją córką i mimo starań Santosa i Dany White’a dobrowolnie zrezygnował z udziału w show!

Czegoś takiego jeszcze w TUF nie było. Biorąc pod uwagę niesamowity wzrost popularności MMA i rosnącą liczbę zawodników, możliwość zaprezentowania się na oficjalnych galach UFC jest niesamowitą wręcz szansą na karierę. W sytuacji, gdy uczestnik już po kilku dniach chce wrócić do domu rodzi się pytanie o determinację i kondycję psychiczną kandydatów na gwiazdy UFC. Również po zakończeniu wszystkich walk pierwszej rundy, gdy wśród przegranych wybierano dwóch zawodników do walki o ostatnie miejsce w ćwierćfinale i tzw. „dziką kartę” żaden z pytanych nie okazał determinacji, pasji czy pragnienia otrzymania drugiej szansy… źle to wróży.

Czy to będzie on?

W chwili, kiedy piszę ten artykuł program dobija do ćwierćfinałów. Siedmiu zawodników już jest w ćwierćfinałach, a o ostatnie miejsce walczyć będzie jeszcze dwóch. Niestety, tylko w kilku widać to „coś” ,- te przebłyski talentu, który może ich doprowadzić do zwycięstwa w TUF.

Ryan McGillivray – 24-letni Kanadyjczyk ze stoczonymi już 16 zawodowymi walkami to niewątpliwie jeden z typów na zwycięzcę show. Dobra stójka, wytrzymałość i serce do walki pozwoliły mu stoczyć zacięta walkę z najlepszym zawodnikiem Lesnara, na początku której zaliczył knockdown. Później znowu wyszedł obronna ręką z dźwigni krzyżowej (juji-gatame). Ostatecznie silnymi prostymi wypunktował przeciwnika i wygrał przez decyzję sędziów.

Drugi faworyt, to 22-letni Ramsey Nijem. Wspaniałe zapasy, dobre obalenia, niespożyte siły i agresja pozwalają mu niwelować niedoskonałości w stójce i być bardzo trudnym przeciwnikiem dla każdego z przeciwników. Kontrola płaszczyzny walki i duszenie zza pleców pozwoliły mu zdobyć pierwszego zwycięstwa w programie.

Kolejny fighter z możliwościami rozwoju to Chris Cope. 27-letni członek zespołu Lesnara w swojej walce pokonał faworyzowanego Javiera Torresa przede wszystkim kondycją i wolą walki. Nieźle sobie radził w stójce, dobrze kopał i walczył w klinczu. Jednak przede wszystkim wyróżnił się determinacją i mentalnością prawdziwego wojownika.

Ostatnim z zawodników, którzy niewątpliwie pokazali spore możliwości jest czarnoskóry członek teamu Santosa i zarazem jego pierwszy wybór – Amerykanin Shamar Bailey. Legitymujący się rekordem 10-3 zapaśnik bez kłopotów wygrał swoją pierwszą walkę dominując przeciwnika swoimi zapasami, siłą, dyna-miką i agresywnością.

Z pewnością dotychczasowe odcinki TUF nie rozczarowują. W kilku chłopakach widać spory potencjał, a parę walk (w tym zakończone przez K.O.) stało na całkiem przyzwoitym poziomie. Niespodziewane zwroty akcji i zabawne sytuacje pokazują charaktery i to, jak wygląda codzienne życie fighterów. Brak burd w domu TUF jest odzwierciedleniem zachowania trenerów. W tej serii nie ma pomiędzy nimi pyskówek, złośliwości, ani przepychanek – a więc tego do czego przyzwyczaili nas wcześniejsi trenerzy, jak Tito Ortiz, Josh Koscheck czy Rampage Jackson…czy będzie tak dalej? No cóż, zobaczymy – kolejny odcinek już w środę.

Autor: Michał Wiśniewski (Mevv)
Powyższy artykuł pochodzi z darmowego magazynu Ring
www.sportywalki.pl/magazyn_ring.html

Skomentuj