Fot. sxc.huJak już wspomniano wcześniej, na różnych etapach rozwoju schorzenia, osobom chorym towarzyszą bardzo różne uczucia i stany emocjonalne. Mogą to być smutek, przygnębienie, pesymizm, niewiara, apatia, strach, lęk, wreszcie napady paniki, irytacji, złości a nawet agresji. Problemem jest zarówno nadmierna intensywność przeżywanych uczuć, jak i znaczna niestabilność nastroju, to jest pojawianie się skrajnie różnych emocji w krótkim okresie czasu.

Chorzy są bardzo zmęczeni nie tylko objawami fizycznymi choroby, ale też dlatego, że ich psychika nie radzi sobie dostatecznie dobrze z naporem niekorzystnych zjawisk, doświadczeń i zadań do rozwiązania.

Potrzeba bardzo szybkiego i znaczącego przestawienia swojego życia na nowe, mniej sprawne tory wymaga mobilizacji wszystkich sił i angażowania ogromnych środków. Można powiedzieć, iż zmiana ta jest sytuacją kryzysową, w której dominuje niepewność najbliższej przyszłości i poczucie realnego zagrożenia. Rzeczą naturalną jest, iż zachowaniu chorego towarzyszą tak różne stany. Najczęściej najsilniej manifestują się w okresie po ustaleniu diagnozy i przyjęciu do pełnej wiadomości charakteru choroby oraz w czasie występowania kolejnych kryzysów zdrowotnych np. gdy chory na SLA przestaje chodzić.

Najważniejszym krokiem w radzeniu sobie z nadmiarem negatywnych emocji jest zaakceptowanie faktu ich pojawiania się. Jesteśmy wychowani w kulturze, w której nie wszystkim wypada płakać i okazywać słabość. Nasze otoczenie w takich chwilach jest zazwyczaj zażenowane i czuje się bezradne. Wyrazem takiego stanu rzeczy są niektóre reakcje personelu medycznego na intensywne emocjonalne przeżywanie swojego położenia przez pacjentów. Psycholodzy często są proszeni na konsultację po to, aby „pocieszyć” pacjenta, bo ten na wieść o chorobie zareagował „smutkiem i płaczem, a ma przecież brać się w garść”. Tymczasem negatywne emocje są naturalną i w pełni adekwatną reakcją chorego na nagłą stratę swojego zdrowia oraz silne poczucie zagrożenia. To wyraz adaptowania się chorego do nowej i trudniejszej rzeczywistości, swoisty komunikat dla toczenia. Nie można, więc ich „wyciąć” lub zamienić na bardziej akceptowaną przez otoczenie formę, na uśmiech mówiący „jestem bardzo dzielny, doskonale sobie radzę, nie martwcie się o mnie”.

Najwłaściwszą reakcją otoczenia jest przyjęcie i okazanie dla pojawiających się negatywnych uczuć zrozumienia oraz towarzyszenie choremu poprzez rozmowę i bycie słuchaczem. Chorzy muszą również okazać akceptację dla reakcji, których po sobie raczej by się nie spodziewali. Powinni być dla siebie wyrozumiali i nie stawiać sobie nierealistycznych oczekiwań.

Nie mniej istotne jest aktywne radzenie sobie z przedłużającymi się negatywnymi stanami emocjonalnymi. Smutek i przygnębienie niszczą nas tak samo jak ból fizyczny. Można im przeciwdziałać na płaszczyźnie poznawczej i płaszczyźnie konkretnych zachowań. Budowanie nowej mentalnej postawy wobec siebie i otaczającego świata wydaje się jednym z kluczowych ćwiczeń. Naszymi uczuciami bardzo często rządzą nieświadome przekonania, pewnego rodzaju przepisy i skrypty życiowe, w które zostaliśmy wyposażeni w pierwszych latach życia. To dlatego są wśród nas niepoprawni optymiści, ostrożni racjonaliści i etatowi pesymiści. Skrypty ze zdwojoną siłą uaktywniają się w sytuacji przeciążenia. Dzięki wypracowanym ścieżkom myślenia nasz mózg z góry ukierunkowany jest na podążanie wcześniej utartym szlakiem. Zarówno pesymiści, jak optymiści są mistrzami w argumentowaniu na swój sposób tego samego świata. Dobra wiadomość jest taka, iż przeuczenie mózgu na podążanie drogą bardziej pogodną jest możliwe. Zła wiadomość mówi o tym, że takie przestawienie wymaga systematycznych i konsekwentnych ćwiczeń.

Ćwiczenia pozytywnego myślenia polegają na rozbijaniu dotychczasowego sposobu oceny rzeczywistości i poszukiwaniu pozytywnych rozwiązań. Przekuwanie tego, co do tej pory było spostrzegane jednoznacznie negatywnie, może przynieść wiele korzyści. Psychika człowieka wymaga karmienia afirmacjami, to jest pozytywnie skonstruowanymi komunikatami na swój temat i na temat otoczenia. Ważne jest celowe skupianie uwagi na obszarze, w którym możliwe jest działanie, a nie stagnacja. Bez względu na położenie, lubimy, gdy nasze sprawy zależą od nas samych. Warto jest ćwiczyć mózg w poszukiwaniu rozwiązań, choćby najbardziej nietypowych. Mózg potrzebuje też realnego zajęcia. Wyłączne skupianie się na trudnym położeniu czyni ludzi więźniami ich choroby. Tymczasem również człowiek chory może być przydatny dla innych, może być świetnym doradcą i dobrym kompanem. Może realizować lub szukać nowych zainteresowań. Ważne jest wyznaczenie sobie krótkoterminowych i wykonalnych w realizacji celów, a potem dążenie do ich ziszczenia. Działanie przyczynia się do zbierania pozytywnych doświadczeń, pozwala pielęgnować kontakty.

Powstaje pytanie, jak pokonać szczególne kryzysy i chwile słabości. Każdy ma do nich prawo, bo każdy podlega tym samym mechanizmom psychicznym. Doświadczenia zebrane przez psychoterapeutów pokazują, jak ważna jest rozmowa i uzewnętrznienie tego, co jest uwięzione we wnętrzu. Czasem otoczenie jest tak zabiegane, iż nie zauważa tego, co dzieje się z osobą chorą. Warto w takiej sytuacji poprosić o pomoc wprost – powiedzieć „zatrzymaj się, ofiaruj mi swój czas, potrzebuję rozmowy”. Często potrzebne będzie ustalenie konkretnej godziny, wtedy łatwiej jest wygospodarować czas.

Istotnym elementem jest też ekspresja przezywanych emocji. Uczucia można wyrażać w bardzo różnej formie. Można pisać, malować, pracować graficznie za pomocą komputera. Warto jest podjąć próbę wyrażenia swoich emocji w twórczej formie, bo wtedy one nie niszczą.

Szczególnie trudnym stanem emocjonalnym jest stan paniki, który może pojawić się jako reakcja na zmniejszoną ilość tlenu, trudności oddechowe. Stan paniki to kumulacja szczególnie silnego lęku w bardzo krótkim czasie, który nie jest powiązany z racjonalnym bodźcem. W takim wypadku mowa byłaby o strachu. Panice zazwyczaj towarzyszą specyficzne dla silnego stresu reakcje fizjologiczne i odczucia fizyczne. Są to uczucie gorąca lub zimna, przyśpieszona akcja serca, płytki i przyspieszony lub nierówny oddech, uczucie braku powietrza i duszność, przeświadczenie, że za chwilkę dojdzie do utraty przytomności, a nawet subiektywne poczucie deformacji ciała. Stan ten jest na tyle nieprzyjemny, że ludzie, którzy doświadczyli paniki, bardzo intensywnie boją się ponownego wystąpienia ataku i w ten paradoksalny sposób są ciągle skupieni na przezywaniu negatywnego stanu. Czasem uciekają się do pewnych rytuałów, które przynoszą odprężenie. Mowa jest tutaj o czynnościach o charakterze przymusowym. Chorzy też próbują kontrolować wszelkie czynniki, które kojarzą z wystąpieniem poprzedniego ataku i popadają w swoistą pułapkę mechanizmu paniki. Tymczasem trzeba pamiętać o tym, że stan paniki zawsze ma swój koniec, że minie zazwyczaj po kilku minutach, ponieważ taki stan organizmu nie może trwać w nieskończoność. W szczególnej sytuacji są pacjenci chorzy na SLA. Ponieważ atak paniki może być sprowokowany zaburzeniem oddechu. Psychologia wypracowała kilka technik radzenia sobie z paniką. W sytuacjach, w których stany paniki ponawiają się, warto jest skorzystać z pomocy psychologa. Tutaj także bardzo pomocne są techniki relaksacyjne.

Ćwiczenie relaksacji pozwala lepiej kontrolować swój organizm, w tym stany lękowe. Chory, który systematycznie wykonuje ćwiczenia relaksacyjne, potrafi z czasem samodzielnie osiągnąć stan relaksu. Może do takiej umiejętności odwołać się, gdy poczuje oznaki dyskomfortu. Szczególnie przydatne są ćwiczenia oswajania pacjenta z bodźcem wywołującym czy kojarzonym z lękiem. Terapeuta wprowadza pacjenta w stan relaksu, następnie stopniowo konfrontuje go przy pomocy wizualizacji z bodźcem prowokującym lęk. Ćwiczenie kończy się w momencie, w którym pacjent odczuwa dyskomfort. Ponawiane jest w kolejnej sesji. Stopniowo chory oswaja się ze stresorem i w ten sposób znaczenie bodźca wywołującego lęk zostaje pomniejszone.

Ataki paniki lub nasilonego lęku występują szczególnie często u osób, które nie pozwalają sobie na uświadomienie oraz ekspresję negatywnych emocji w życiu codziennym. Osoby mają trudności z określeniem stanu swoich uczuć, a wiele z nich nie akceptują. Dlatego ważne jest ćwiczenie umiejętności rozmowy bądź innej formy ekspresji przeżywanych emocji. Pomocne może okazać się też stosowanie zabiegów wspomagających, takich jak kąpiele relaksacyjne lub masaże. Nasilone i utrwalone stany lękowe wymagają włączenia leczenia farmakologicznego. Leczenie takie powinno być prowadzone przez lekarza psychiatrę.

Powyższy tekst jest fragmentem poradnika „Poradnik dla Chorych na SLA/MND”.
Pełną wersję poradnika można pobrać na stronie: www.mnd.pl

Skomentuj