Fot. sxc.huSamoobrona jest przede wszystkim sztuką unikania kłopotów. Trzeba wiedzieć, jak rozpoznać ewentualne niebezpieczeństwo i podjąć wszelkie starania, aby do walki nie doszło. Kiedy jednak jest nieunikniona, trzeba wiedzieć jak sobie poradzić, ponieważ każdy człowiek ma prawo do obrony przed naruszeniem swej nietykalności fizycznej.

Niezwykle ważna wydaje się być samodyscyplina, aby móc kontrolować swe ruchy i emocje. Konfliktów można często uniknąć jeśli nie narusza się cudzej przestrzeni prywatnej. Wygodnie jest wyróżnić kilka stopni czujności i gotowości do działania i przechodzić między nimi płynnie, zależnie od warunków w jakich się znajdujemy. Pierwszy ze stopni to całkowite bezpieczeństwo – na przykład przebywanie w domu.

Wychodząc z niego należy włączyć drugi stopień, oparty na świadomości warunków zewnętrznych w jakich się znajdujemy. Rejestruje się wtedy więcej zdarzeń ze swojego otoczenia, oczywiście bez przesadnej nerwowości.

Należy na tyle wzmóc czujność, aby nie wpaść pod samochód, nie potykać się czy choćby nikogo nie nadepnąć. W terenie ten drugi stopień czujności to jest już pierwszy stopień samoobrony, gdyż przewidujemy czy da się przejść bezpiecznie przez ulicę lub czy nie przytrzaśnie nam nikt ręki drzwiami sklepowymi. Stopień trzeci powinien włączyć się, gdy zauważymy coś podejrzanego – na przykład bijatykę czy też grupę zaczepiających ludzi meneli.

W tym stopniu charakterystyczne jest to, że jak na razie nie jesteśmy uczestnikami, lecz tylko obserwatorami. Widzimy jednak na co należy zwrócić baczną uwagę, szczególnie gdy dane zjawisko terytorialnie leży na naszej drodze. Przy zachowaniu i skupieniu uwagi będzie nam łatwiej przeanalizować sytuację i uniknąć ewentualnych kłopotów. Ważne wydaje się nie reagowanie na zaczepki słowne, w przypadku konwersacji należałoby się wystrzegać nadmiernej „dowcipności” w odpowiedziach i postawić na w miarę przyjazne rozwiązanie problemu – zademonstrować brak agresywnych intencji. Trzeba myśleć i działać logicznie.

Inna droga

Czasami warto wybrać inną drogę lub poszukać bezpieczeństwa w grupie ludzi. Jeśli sytuacja na to nie pozwala i uwikłaliśmy się w sytuację nam niesprzyjającą, a przeciwnik, lub przeciwnicy zachowują się agresywnie, to często nie ma innego wyjścia jak zastosowanie samoobrony. Nazwałbym to czwartym stopniem – gdy jesteśmy już świadomym uczestnikiem sytuacji, a wszelkie asertywne sposoby odparcia jej okazały się być nieskuteczne.

Sposoby samoobrony jakie można użyć nie będą tu wymienione – nie o tym w założeniu jest ten artykuł. Najwygodniej byłoby użyć jakiejś dyrektywy w stosunku do przeciwników, a moment ich wahania wykorzystać do ucieczki lub zadania pierwszego ciosu. Założenie jest bowiem takie, że nawet największy chuligan na pewnym etapie swego życia był uczony dyscypliny, choćby przez rodziców. Więc chwila jego wahania po, na przykład, głośnym okrzyku może być zbawienna.

Opis dalszych zachowań wolę jednak zostawić specjalistom w dziedzinie samoobrony. Za najważniejsze uważam jednak to, że istotą samoobrony jest uniknięcie kłopotów zanim trzeba będzie prawdziwą samoobronę zastosować.

Autor: BTM
Powyższy artykuł pochodzi z darmowego magazynu Ring

www.sportywalki.pl/magazyn_ring.html

Skomentuj