Home > Sporty walki

UFC w świecie MMA

UFC w świecie MMAUltimate Fighting Championship jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek w świecie MMA. Od debiutu pierwszej gali UFC minęło już blisko 16 lat, a sama organizacja rozrosła się do miana monopolisty na rynku mieszanych sztuk walki. Wpływ na taką kolej rzeczy miały różne zawirowania na rynku MMA. Również samo UFC było bliskie bankructwa. Jednak dzięki wsparciu finansowemu braci Fertitta (którzy znajdują się na liście 500 najbogatszych Amerykanów wg. miesięcznika Forbes) udało się dźwignąć organizację z kolan. Głównym źródłem dochodu dla braci Fertitta jest sieć kasyn w Las Vegas. Dzięki wpompowaniu pieniędzy w upadającą organizację Dana White’a, udało im się stworzyć maszynkę do pozyskiwania alternatywnego dochodu.

Podczas procesu odbijania się od dna i dążenia ku pozycji dominującej na rynku, UFC nie przebierało w środkach – o czym dobitnie przekonali się włodarze japońskiej organizacji PRIDE FC, która to została wykupiona i wchłonięta przez UFC. Obecnie Ultimate Fighting Championship jest liderem na rynku MMA. Jednak warto się zastanowić, co niesie za sobą ten stan rzeczy i czy ta sytuacja jest dobra dla samego MMA?

Monopol

Jako monopolista, UFC ma wystarczającą liczbę środków, by rozwijać swoje wpływy o inne kraje i kontynenty. Jako że UFC jest organizacją amerykańską, toteż większość ich gal odbywa się na terenie Stanów Zjednoczonych. Jednak w ostatnim czasie widać znaczącą zmianę polityki firmy, o której wspominał Dana White, że jego organizacja jest zainteresowana pozyskiwaniem nowych rynków. Europa wydaje się być zdobyta. Ośmiokrotnie w Anglii odbywały się gale pod banderą amerykańskiej organizacji. Gale również były organizowane w Irlandii, jak i w Niemczech. W bliskich planach jest organizacja gali we Francji.

Co więcej, UFC nie poprzestaje tylko na Europie. Swoje sieci również pragnie zarzucić na Antypody – czytaj Australię. Do pierwszej gali UFC w krainie kangurów ma dojść 20 lutego 2010 roku w Sydney. Również robione są przymiarki do ponownego wkroczenia na ważny rynek sportów walki, jakim jest Japonia (przypomnijmy, w swojej historii UFC gościło 4 krotnie w Japonii. Jednak ostatnia gala w Japonii odbyła się aż 9 lat temu).

Dobre i złe strony ekspansji

Fakt tak dużej ekspansji UFC na inne rynki ma swoje dobre i złe strony. Dla nas – fanów MMA z Europy – pozytywem jest z pewnością godzina odbywania się gal, które odbywają się czy to w Anglii czy Niemczech. Jednak z drugiej strony patrząc, UFC skutecznie zagarnia coraz to większą część rynku, pozostawiając coraz mniejsze pole manewru dla konkurentów. O ile dla władz UFC jest to rzecz jak najbardziej pozytywna, o tyle już dla samych fanów nie koniecznie. Osiągnięcie permanentnego monopolu na rynku nigdy nie przynosi korzyści dla odbiorcy (przekonało się o tym większość Polaków w początkach lat 90-tych, kiedy to każdy z nas musiał być klientem TP S.A i akceptować ich „standardy” obsługi).

Wpływ UFC na inne gale

Inną kwestią, jaką chciałbym w tym artykule rozwinąć, jest pośredni wpływ UFC na to, jak wyglądają gale konkurentów. Zarówno obecni, jak i nieistniejący już konkurenci amerykańskiego monopolisty borykali się z tym samym problemem – czyli zawodnikami, którzy mogą wystąpić na gali. Po wspomnianym upadku PRIDE, Amerykanie pozyskali prawa do kontraktów z zawodnikami, którzy mieli podpisane umowy z Japończykami. Dzięki temu UFC było w stanie pozyskać najbardziej wartościowych zawodników, którymi dysponowało PRIDE. Jednym z nielicznych jest Fedor Emelianenko, który do dziś pałęta się po różnych pobocznych organizacjach nie mogąc dojść do porozumienia z władzami UFC. Problemem w tej kwestii jest kontrakt UFC, który śmiało można nazwać cyrografem. Kontrakt ten uniemożliwia osobom występującym w oktagonie UFC na jakiekolwiek występy poza tą organizacją. Również organizacja ma spore prawa do czerpania korzyści z wykorzystania wizerunku danego zawodnika. Na to nie chce przystać obóz Emelianenki, stąd dalej jest on „wolnym strzelcem”.

Jednak należy powiedzieć jasno. PRIDE dysponowało wieloma bardzo dobrymi zawodnikami, z czego wilcza część trafiła do UFC. Taki stan rzeczy powoduje fakt, iż niewielu dobrych zawodników pozostaje wolnych na rynku. Dlatego też inne organizacje nie mają zbytniego pola do popisu. Owszem, mogą zakontraktować młodych , obiecujących i walecznych zawodników. Jednak bez znanych nazwisk bardzo ciężko jest zwrócić uwagę fanów na siebie. Świadczyć o tym może np. sytuacja japońskiej organizacji DREAM. Jest to organizacja w większości stworzona przez ludzi tworzących wcześniej PRIDE. Jednak mimo doświadczenia w tworzeniu gal oraz pompatycznej oprawy otwarcia gali nie są oni w stanie przebić się i konkurować w równym stopniu z UFC. DREAM zorganizowało już 12 gal, jednak mimo pierwszej gali Yarennoka inne nie wywołały już, aż tak wielkich emocji.

Upodobnianie się innych organizacji do UFC

Kolejną rzeczą jaką możemy zaobserwować, to fakt upodabniania się innych organizacji do UFC. Jak to zawsze bywa, to reszta dopasowuje się do lidera, a nie lider do reszty. I tak jest też w tym przypadku. Do przełomu doszło 25 października 2009 roku, gdzie szefostwo japońskiego DREAM zrezygnowało z użycia standardowego ringu, na rzecz klatki przypominającej oktagon znany z gal UFC. Różnica jest niewielka, gdyż klatka UFC posiada osiem kątów, a w DREAM jest sześciokątem. Jest to o tyle duże wydarzenie, gdyż w Japonii w większości liczących się organizacji MMA, walki odbywały się i odbywają się na ringu.

Jest to znacząca rzecz, gdyż rynek japoński jest dość konserwatywnym rynkiem, który ma wyrobiony swój styl i niekoniecznie jest otwarty na pozyskiwanie rozwiązań z obcej, amerykańskiej kultury.

Sfera decyzyjności

Ostatnim aspektem, jaki chciałbym poruszyć w moim artykule, jest sfera decyzyjności. Z racji pozycji lidera, na barkach UFC spoczywa wyznaczanie standardów i dostarczanie rozrywki fanom. O ile niezaprzeczalnym faktem jest pozycja amerykańskiej organizacji w światowym MMA, o tyle już sama osoba prezydenta UFC – Dana White’a jest mocno kontrowersyjna. Wielu fanów zdecydowanie krytycznie wypowiada się o nim, a poziom niektórych gal organizowanych przez UFC wydają się potwierdzać sensowność krytycznych ocen wobec Pana White’a.

Nierzadko można zaobserwować gale, które są mało atrakcyjne z perspektywy nazwisk jakie się ścierają. Oczywiście same nazwiska nie walczą. Lecz nie da się ukryć, iż bez ciekawych zestawień nie da się przeprowadzić emocjonującej gali. W UFC często dochodzi do sytuacji, gdzie po 1 dobrej gali następuje 1 lub 2 bardzo przeciętne gale. Taki system nie przypada do gustu pewnej części fanów – i też nie ma co się dziwić. Od UFC jako lidera należy wymagać znacznie więcej. Zwłaszcza, że w ich szeregach znajdują się najlepsi zawodnicy.

Lider absolutny

Podsumowując, w obecnej sytuacji UFC jest absolutnym liderem na rynku MMA. Ze względu na ten fakt, to w rękach włodarzy UFC leży promocja całego MMA, gdyż to ich organizacja jest największa i to ona ma największą szansę przebić się w mediach mainstreamowych. Jednak nie patrzyłbym w przyszłość zbyt optymistycznym okiem. Po pierwsze, jedną z osób dowodzących amerykańską organizacją i zarazem mającą bardzo duże możliwości decyzyjne jest Dana White, który wydaje się być mocno utwierdzony o swojej nieomylności. Każdy kto miał możliwość usłyszenia White’a wie, że daleko mu do gentlemana i że cechuje się on typową dla stereotypowego Amerykanina ignorancją i buńczucznością.

Jednak całe UFC to nie tylko wyłącznie Dana White, dlatego też ważniejszym problemem, w moim odczuciu, jest fakt pozyskania zbyt dużego procentu rynku przez jedną organizację. Fakt ten powoduje, że konkurencja nie jest w stanie nawiązać równorzędnej walki o pozycję lidera, dzięki czemu fani systematycznie pozbawiani są alternatywy. Mogą albo decydować się na to, co serwuje im UFC, bądź też przenieść swoją uwagę ku coraz gorzej przędących konkurencyjnych organizacji. Mam jednak nadzieję, że wyciągnięte przeze mnie wnioski są zbyt daleko idące i tak pesymistyczny scenariusz nie będzie miał miejsca… czego sobie i wam życzę :)

Autor: Maciej Gunia (G_U_M_A)
Powyższy artykuł pochodzi z darmowego magazynu Ring

www.sportywalki.pl/magazyn_ring.html

Skomentuj