Home > Sporty walki

Wywiad z Marloes Coenen

Wywiad z Marloes CoenenHolenderka Marloes Coenen to jedna z najbardziej rozpoznawalnych zawodniczek MMA na Świecie. Trzydziestoletnia Marloes swoją karierę zaczynała 11 lat temu w Kraju Kwitnącej Wiśni. Na swoim koncie ma już 24 walki, z których większość kończyło się przed czasem. Po walce z brazylijskim egzekutorem, jakim niewątpliwie jest Cristiane Santos, Marloes Coenen postanowiła przejść do niższej kategorii wagowej (135lbs – około 61kg). W kategorii 135lbs po pokonaniu Sary Kaufman zdobyła pas mistrzowski organizacji Strikeforce, który później skutecznie broniła w walce z Liz Carmouche. Na gali Strikeforce: Fedor vs Henderson sympatyczna Marloes ponownie stanęła w szranki, by bronić swego pasa. Tym razem jej przeciwniczką była Misha Tate. Niestety, w tej walce Marloes musiała uznać wyższość swojej rywalki i oddać swoje trofeum.

Kiedy będziemy mogli Cię zobaczyć w ringu?

Już niebawem będziecie mogli zobaczyć mnie w akcji. Będę walczyć 30-ego lipca na gali w Chicago [red. wywiad przeprowadzony 8-ego lipca]. Będę tam broniła swojego pasa w walce przeciw Mishy Tate.

Po walce z Cristiane Santos zmieniłaś wagę na 135lbs. Jak się tam odnajdujesz? jakie są różnice w kategorii 135lbs w porównaniu do 145lbs?

Dziewczyny walczące w kategorii 135lbs nie są aż tak wysokie, jak te z kategorii 145. Choć oczywiście w kategorii 145lbs też nie brakuje tych niewysokich.

Chciałabyś rewanżu na Santos czy na razie nie planujesz powrotu do kategorii 145?

Tak, ciągle jestem otwarta na walkę w 145.

Twoja pierwsza walka miała miejsce w Japonii. Miałaś wtedy zaledwie 19 lat. Kto pojechał z Tobą wówczas na tak daleki debiut i jak go wspominasz?

Mój trener – Martijn de Jong – już tam był na miejscu. Co więcej, również walczył w tamtym czasie. To było najlepsze doświadczenie w moim życiu. Zmieniło to moje życie całkowicie.

Po tej walce po tygodniu zaprosili mnie ponownie, by wziąć udział w walce o mistrzostwo, jako zastępstwo za kontuzjowaną zawodniczkę. Czasu było bardzo niewiele, ale się zgodziłam… i wygrałam.

W Japonii walczyłaś aż 11 razy. Jak podoba Ci się ten kraj?

Baaardzo się zakochałam w Japonii. Kraj, ludzie, ich obsesja na punkcie jakości, uprzejmość Japończyków i ich jedzenie. Na prawdę, Japonia to bardzo piękny kraj.

Wkrótce po rozpoczęciu zawodniczej kariery zmuszona byłaś do porzucenia studiów w Rotterdamie. Trudna to była dla Ciebie decyzja?

Nie, w zupełności nie.

Większość swoich walk kończyłaś przez dźwignie, która z nich należy do Twoich ulubionych i dlaczego właśnie ta?

Myślę, że dźwignia na rękę (armbar). Myślę, że ta dźwignia jest taką naturalną. Jest swego rodzaju takim naturalnym odruchem nie wymagającym treningów.

W 2007 roku startowałaś w turniej ADCC zdobywając tam brązowy medal w kategorii 67 kg. Planujesz może jeszcze występy w ADCC?

Z pewnością. Na ADCC byłam również w 2005 roku i nauczyłam się wówczas, że dobry rzut przeciwnikiem, to dopiero początek zabawy. Ludzie z Brazylijskiego Jiu- Jitsu mają nieco inne spojrzenie na walkę, niż zawodnicy Shooto.

Przez wiele lat zmagałaś się z gorączką gruczołową. Jak teraz Twoje zdrowie?

Już czuję się lepiej. Nie pracuję już jako marketer, więc mam więcej czasu na odpoczynek.

Jak to się stało, że gorączka gruczołowa trwała tak długo?

Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Tak samo moi lekarze nie mieli pojęcia – a miałam wielu lekarzy.

Obecnie trenujesz w Golden Glory. Czy możesz przedstawić naszym czytelnikom, jak wygląda Twój dzień treningowy w tym klubie?

Tak. Jestem z Golden Glory, ale od zawsze trenuję z moim trenerem Martijnem De Jongiem. Jestem z Golden Glory i będę z nimi, aż do końca mojej kariery sportowej. To dobry team. W Golden Glory każdy każdego wspiera. Co więcej, ludzie zgromadzeni wokół tego zespołu, to prawdziwi zawodnicy. Jeżeli trzeba, by walczyli między sobą, to tak się dzieje – na przykład walka pomiędzy Alistairem, a Sakim na gali K-1 w 2010 roku. I to są na prawdę ostre walki! Wkrótce otwieramy filię Golden Glory w Stanach Zjednoczonych w Kalifornii. Również tam bym chciała poprzebywać trochę i zająć się trochę PR-em w Stanach. Mamy teraz filie w Berlinie w Niemczech, w Bukareszcie w Rumunii, w Liverpoolu w Anglii, w Pattaya w Tajlandii i 3 siedziby tutaj w Holandii.

Kto wywarł na Tobie największy wpływ podczas twojej kariery zawodniczej?

Z pewnością mój trener Martijn de Jong i mój „management”. To oni pozwolili mi uwierzyć w samą siebie. Nawet wtedy, gdy szanse kobiecego MMA w Japonii się zmniejszyły, a na rynku amerykańskim nie było takiego boomu, jaki jest obecnie. Natomiast zawodnicy, którzy mnie inspirowali, to: Rammon Dekkers, Lucia Rijker, Peter Aerts, a teraz Nick Diaz, Alistair Overeem i Gokhan Saki. Również przyglądałam się Siyarowi Bahadurzadze. On wygrał „Glory World Series” i jest posiadaczem pasa organizacji Shooto. Walka finałowa była kolejnym przykładem ducha zawodniczego Golden Glory. Wówczas spotkało się dwóch zawodników Golden Glory – Siyar Bahadurzda i Tommy Depret. To była mocna walka.

Jesteś atrakcyjną kobietą. Czy startując w formule MMA nie masz obiekcji, że twoja kobieca uroda może zbytnio ucierpieć podczas walki w ringu?

Nie. Nigdy o tym nie myślę wychodząc do ringu.

Porzucając studia w Rotterdamie nie zakończyłaś swojej edukacji. W Amsterdamie studiowałaś komunikację. Czy pracujesz w zawodzie czy też skupiasz się wyłącznie na karierze sportowej?

Pracowałam w firmie software’owej, a później w agencji internetowej. Teraz natomiast skupiam się tylko i wyłącznie na treningach. Jest to teraz zdecydowanie najlepszy okres mojego życia.

Jak spędzasz swój wolny czas? Jakie są Twoje ulubione zajęcia?

Cóż, podczas przygotowań, takich jak teraz, to głównie zajmuję się odpoczynkiem i powrotem do równowagi, po wszystkich dietach i sparringach. Zwykle mam również pełny grafik treningów, jak i podróży. Ale jak mam czas dla siebie, to bardzo lubię robić wypady na miasto, gdy jestem w Amsterdamie, spacerować wzdłuż otaczających miasto kanałów, pochodzić na zakupy czy wstąpić na herbatę. W Amsterdamie zawsze się coś dzieje. Również czytam sporo książek. Uwielbiam gotować lub jadać obiady wspólnie z moimi przyjaciółmi w jakiś restauracjach z różnych kuchni świata, albo takich, co serwują potrawy niczym „od babci”. Niestety, nie znalazłam jeszcze polskiej restauracji w Amsterdamie :)

Poza tym, zagrałam moją pierwszą rolę w filmie, który nazywa się „Amsterdam Heavy (Michael Madsen również grał w tym filmie). Było to całkiem ciekawe doświadczenie i jestem przekonana, że w przyszłości wezmę jeszcze udział w jakiś produkcjach filmowych. Mój manager – Bas Boon – jest również producentem filmowym, co znacznie ułatwia sprawę.

Dziękuję za wywiad i życzę samych sukcesów.

Również dziękuję i zachęcam do oglądania mojej walki na Eurosporcie, jak i śledzenia mojego Twittera – http://twitter.com/MarloesCoenen

Autor: Maciej Gunia (G_U_M_A)
Powyższy artykuł pochodzi z darmowego magazynu Ring
www.sportywalki.pl/magazyn_ring.html

Skomentuj