Home > Sporty walki

Krwawy sport- kontuzje w MMA

Krwawy sport - kontuzje w MMABadania dotyczące kontuzji w MMA nie są rzeczą nową. Już w 2006 roku pojawiły się wyniki badań prowadzonych na podstawie obserwacji walk w latach 1993-2003. Na zbadanych 642 walk, 28% zostało przerwanych ze względu na uderzenie w głowę (cios pięścią, kolanem, łokciem, kopnięcie, uderzenie o podłoże lub „head stomp”), z czego 34% zakończyło się nokautem, a 65% nokautem technicznym. 16% walk zostało przerwanych w wyniku dźwigni (przyłożenie siły, rozciągnięcie i manipulacja rotacyjna stawów i szyi), 14% przerwano ze względu na duszenie, a 13% poprzez różne inne urazy. Pozostałe walki zakończyły się po upłynięciu czasu bądź w wyniku dyskwalifikacji jednego z zawodników.

Inne badania przeprowadzone w latach 2001 – 2004 i obejmujące 171 walk wskazują na częstość urazów, których ogólną liczbę 96 wykryto u 78 zawodników. 40% walk kończyło się kontuzją jednego z uczestników. Ogólna zbadana częstotliwość urazów wyniosła 28,6% na 100 uczestników walk. Jest to liczba porównywalna z innymi sportami walki, w których dopuszczalne są techniki uderzane. Najczęstsze kontuzje dotyczyły okolic twarzy, a cały podział kształtował się odpowiednio: rozcięcia okolicy twarzy 48%, urazy dłoni 13%, urazy nosa 10% i urazy oczu 8%. Dodatkowo zauważono, że zawodnicy starsi są znacznie bardziej podatni na urazy. Także większa od t rzech i lość rund powodowała większe prawdopodobieństwo urazów.

Trudno nie zgodzić się z przytoczonymi wynikami – myślę, że każdy z uprawiających MMA na własnej skórze zetknął się z kontuzjami. Kolejne walki poza doświadczeniem, szacunkiem, pieniędzmi, sławą i kobietami, niosą ze sobą zwykle parę mniej przyjemnych zdobyczy. Kolekcja blizn, zmiana kształtu nosa, będące wynikiem uszkodzenia uszu kalafiory oraz uszkodzenia i nadwyrężenia stawów i mięśni, które nie zawsze prawidłowo zdiagnozowane i leczone potrafią się odnawiać albo pogorszyć w najmniej odpowiednim ku temu momencie są mniej popularnym aspektem walk.

Blizny

Najczęstszym problemem zawodowych fighterów są otwierające się blizny i podatność na tego rodzaju kontuzje związane z indywidualnym kształtem kości czaszki. Wystarczy wspomnieć takich weteranów jak Marcus Davis, Nick Diaz czy Wanderlei Silva. Niemal w każdej ich walce otwierały im się blizny co w istotny sposób ich rozpraszało, zaburzało widzenie, a czasem w przypadku dużych krwotoków osłabiało. Zabiegi usunięcia blizn, spiłowania kości czaszki i wprowadzenie w miejsce ubytków kolagenu, które wszyscy trzej przeszli zwykle w znacznym stopniu ograniczają te problemy.

Złamanie nosa

Również popularne złamanie nosa nieleczone może nieść ze sobą poważne problemy. W zależności od rodzaju może łatwo się odnawiać, utrudniać oddychanie, powodować chrapanie, a czasem powodować bezdech i od kilku do kilkunastu wybudzeń w ciągu nocy, uniemożliwiać prawidłowy sen i wypoczynek. Prosty zabieg prostowania przegrody i rekonstrukcji rozwiązuje ten problem, a za dodatkowa opłatą można również zmienić sobie kształt nosa.

„Kalafiory”

Nieśmiertelnym tematem są również szczególnie częste u grapplerów kalafiory. Uszkodzenie w wyniku ucisku bądź silnego uderzenia małżowiny powoduje zbieranie się w niej krwi lub innych płynów, które nieusunięte powodują permanentną opuchliznę i deformacje ucha.

Deformacja ta nieleczona niejednokrotnie może powodować znaczną utratę słuchu. Chcąc uniknąć takich kontuzji należałoby trenować i walczyć w ochraniaczach, a w przypadku ich wystąpienia szybko udać się do specjalisty by zdrenował ucho. Po zabiegu należy wstrzymać się 2-3 tygodnie z treningiem. Niestety, bez operacji plastycznej przy wielokrotnym wystąpieniu tej kontuzji rzadko daje się całkowicie przywrócić małżowinę do pierwotnego stanu, a to z kolei sprawia, że po paru latach bez problemów można fighterów rozpoznawać na ulicy.

Śmiertelne żniwo i najpoważniejsze urazy

Znane są trzy przypadki śmierci zawodników MMA spowodowanej obrażeniami odniesionymi w czasie walki. Ostatnia z nich miała miejsce w listopadzie 2007 roku. Po przegranej w wyniku technicznego nokautu, Sam Vasquez wkrótce po walce stracił przytomność. Stwierdzono u niego zakrzep i pojawił się wylew krwi do mózgu. Po 42 dniach śpiączki Vasquez zmarł.

Dwa pozostałe przypadki miały miejsce w trakcie niesankcjonowanych widowisk na Ukrainie i w Południowej Korei. W 2005 roku bliżej nieznany nikomu zawodnik o nazwisku Lee poniósł śmierć w wyniku „gali” organizowanej przez jedną restaurację. Natomiast w 1998 roku Douglas Dedge w wyniku otrzymanych uderzeń oraz najprawdopodobniej wcześniejszej kontuzji, w wyniku której doszło do zakrzepów i pęknięcia czaszki również zmarł na skutek wylewu krwi do mózgu. Każdy z tych przypadków jest niewątpliwie tragiczny jednak 3 potwierdzone przypadki w ciągu 70 lat kariery MMA wydają się nawet nie zbliżać do żniwa ostatnich stu lat boksu, które wynosi ponad 1000 przypadków!

Najgorsze koszmary

Uszkodzenia mózgu, kontuzje kręgosłupa, zerwanie wiązadeł, wielokrotne złamania kończyn z przemieszczeniami, dyslokacja stawów, złamania żeber uszkadzające płuca czy serce, złamania obojczyka – te kontuzje to najgorszy koszmar fightera. Każda z nich to nierzadko wielomiesięczna przerwa w treningach i równie długa bolesna rehabilitacja. Niektóre zostawiają ślady na resztę kariery, a niektóre mogą ją przedwcześnie zakończyć. Tego rodzaju kontuzje, nierozerwalnie związane z każdym kontaktowym sportem zdarzają się przynajmniej klika razy w roku. Nieszczęśliwy upadek albo krok, zawziętość i niepoddanie walki na czas, gdy jesteśmy uwięzieni w dźwigni czy źle zablokowane uderzenie przeciwnika to najczęstsze przyczyny tych urazów. Wszyscy wielcy MMA również borykają się z wielokrotnymi kontuzjami. Wystarczy wspomnieć Fedora Emelianenko i jego złamany kciuk i zerwane ścięgna, Andersona Silvę i jego kontuzje łokcia, Georgesa St-Pierre i kontuzję pachwiny czy złamaną rękę Randy’ego Couture’a. Tych przykładów można mnożyć w nieskończoność.

Środki zapobiegawcze

Zmiana zasad pojedynków MMA, bezpieczniejsze rękawice, ścisły nadzór lekarski, a przede wszystkim zdrowy rozsądek zawodników to najskuteczniejsze metody walki z kontuzjami. Pierwsze gale UFC odbywały się bez jakichkolwiek ochraniaczy, więc kontuzje dłoni zdarzały się wręcz masowo. Przy turniejowych zasadach gal coś takiego nie miało racji bytu, więc w krótkim czasie wprowadzono rękawice. Później, na przestrzeni lat pojawiały się następne ograniczenia – zabroniono między innymi ciągnięcia i przytrzymywania przeciwnika za włosy, uderzeń w krocze czy głową. Aż trudno uwierzyć, że wcześniej takie „techniki” były w pełni dopuszczalne.

Dzisiaj najniebezpieczniejsze techniki są zabronione i nie raz mamy do czynienia z przedwczesnym przerwaniem walki przez sędziego. Są to skutki uboczne ”ucywilizowania” MMA i troski o zdrowie zawodników. Chęć popularyzowania tej dyscypliny sportu również odbiła się na wytycznych dla sędziów punktujących walki, a to z kolei spowodowało wyrachowanie i zwykłe cwaniactwo niektórych fighterów, którzy wychodzą do walki z wyraźną chęcią wygrania na punkty np. poprzez wykonanie większej ilości obaleń niż ich przeciwnicy.

Treningi

Spora część kontuzji przytrafia się również w trakcie treningów. Poza brakiem wyczucia przez sparring – partnerów zdarzają się przypadki kontuzji w wyniku niewłaściwego treningu wstępnego (tzw. rozgrzewki). Organizm niewłaściwie przygotowany do wysiłku, zmuszany do nagłych zrywów i dużego obciążenia jest niezwykle podatny na kontuzje.

Pieniądze

Pieniądze często wygrywają ze zdrowym rozsądkiem, ta prawda jest znana nie od dziś. Niektórzy zawodnicy, bojąc się utraty sponsorów i pieniędzy przystępują do walk z niezaleczonymi kontuzjami. Zwykle bardzo niekorzystnie odbija się to na ich zdrowiu, bo kontuzje nierzadko się pogłębiają. To samo, bądź brak wyobraźni powoduje, że niektórzy zawodnicy, złapani w dźwignię nie poddają walk dopóki nie dochodzi do poważnej kontuzji.

Najświeższe przypadki tego typu zachowań to Mizuto Hirota (złamana ręka w walce z Shinya Aoki) i Efrain Escudero (uszkodzone ścięgna w walce z Evanem Dunhanem). Obu czeka teraz dłuższa przerwa w wykonywaniu swojego zawodu. MMA to bez wątpienia sport dla odważnych i twardych ludzi, nie bojących się walki – ale wiedząc kiedy odklepać dbamy o nasze zdrowie i walczymy ze stereotypem, że również dla głupich.

Autor: Michał Wiśniewski (Mevv)
Powyższy artykuł pochodzi z darmowego magazynu Ring

www.sportywalki.pl/magazyn_ring.html

Skomentuj

Komentarze (6)

  1. ell pisze:

    jest to jedyny najglupszy sport, który wciąga młodież , nie kończy szkoly bo trenerzy robią im wode z mózgu ,i powinien ktos to kontrolowac chodzi mi oto że trenerzy sciagaja do swego klubu nieletnich bez wiedzy i zgody rodziców ,ładnie ich chwali że dobrze im idzie ibeda mieć kasę.czasnajwyzszy ,zeby byly jakis kontrole bardziej rygorystyczne/zaswiadczenie od lekarza o jego stanie zdrowia i zgoda i nieletnich od opiekuna/

  2. haha pisze:

    ell wejz sięrozbiegnij i w drzewo je*nij jak ci nie pasuje to idz w szachy grać :) mnie pare lat temu do gymu nikt siła nie sciągnoł więc wiesz nie wymyślaj prosze.

  3. Yagiel pisze:

    ell pajacu, takie kontrole już dawno są wprowadzone. nie siej plot oszołomie jak nie masz pojęcia o czym mówisz.

  4. Mariusz 27l pisze:

    Idiotyzm który nazywa się MMA powinien być całkowicie zabroniony – zarówno jeżeli chodzi o organizowanie takich bzdur, uczestniczenie w nich jak i transmitowanie ich w telewizji.

    Jak komuś chce się napier**lać w takich walkach – to państwo powinno mu zagwarantować 100 000 darmowych godzin robót w kamieniołomie – co rozładowałoby energię potencjalnego debila.

    Co się kurde dzieje z tym światem ? – gdzie są ideały sprzed 100 lat gdzie odważni mierzyli się z pionowymi ścianami, sztormami i grawitacją, bokserzy walczyli – może i również bez ochraniaczy, ale nie w celu rozbicia czyjejś gęby, tylko w celu pokazania że jest się lepszym technicznie.

    Sick.

  5. Kermit pisze:

    Mariusz gadasz ku**a bzdury. Bokserzy przechodza jeszcze gorsze rzeczy iz ich rekawice sa bardziej miekkie. I chociaz rzadziej chodzi do rozciec skornych tym czesciej do obrzmienia mózgu….

  6. baska pisze:

    Moj syn cwiczy mma itp ,powIem tyle ,zaden normalny klub nie przyjmnie dziecka do klubu bez zgody rodzica.Zgoda nawet musi byc na wyjazdy ,wiec to jest podstawa.Kazdy sport powoduje kontuzje.Nie powiem jako matka przezywam kazdy trening i zawody,bo kontuzje nie sa fajne,a jeszcze potem leczenie w naszej kochanej Polsce.Dobra rada,jesli zaczyna sie to cwiczyc,to proponuje znalez dobrego chirurga i ortopedy,bo to jest podstawa.W byle jakim szpitalu,a zdazylo mi sie to juz nie raz,leczenie jest byle jakie.Najczesciej wkladaja do gipsu i po sprawie,a potem sie okazuje,ze powinnien jeszcze ortopeda sprawdzic,bo sa takie powiklania,ze glowa boli.