Idealny zawodnik K-1Oglądając K-1 często zwracacie uwagę na zawodników, którzy dysponują lepszymi elementami kickboxingu od innych. Jednak każdy ma jakieś wady, np. ktoś, kto świetnie boksuje, ma kiepskie low kicki, a dobry kopacz dziurawą gardę. Czy istnieje zawodnik doskonały? NIE…ale spróbujmy takiego stworzyć! Wykorzystajmy najlepsze strony wszystkich walczących w K-1, by stworzyć kompletnego zawodnika, nie do pokonania.

Lewy prosty

Bez wątpienia najlepszy lewy prosty należy do Semmy’ego Schilta. Holender trzyma na dystans swoich dużo niższych rywali i po kilku prostych naciąga głowę przeciwnika na kolano, posyłając go w objęcia Morfeusza. Holender opanował ten cios niemal do perfekcji i zadaje go prawie jak zawodowy bokser. Dowodem na to jest fakt, że nie został znokautowany w K-1 od czasu pamiętnej walki z Badrem Harim na It’s Showtime.

Prawy krzyżowy

Jerome Le Banner ma jeden z najcięższych prawych krzyżowych w K-1. Legendarny Fancuz, który prawdopodobnie zakończy karierę w K-1, jako zawodnik, który nigdy nie zdobył tytułu, nokautował w ten sposób wielu przeciwników. Wymienię chociażby Nichlasa Pettasa, który dostał power puncha prosto w szczękę po gongu i padł na deski. Piękna akcja, choć nie czysta.

Sierpowy

Mam problem, ze względu na „cepa” Mighty’ego Mo, albo na siłowego sierpa w wykonaniu Alistaira Overeema. Ostatecznie stawiam jednak na bardziej technicznego sierpa Holendra. Pamiętacie piękny cios, który posłał na deski Bena Edwardsa podczas finałowej eliminacji K-1 2010? Takim sierpowym powinien operować idealny zawodnik K-1. Najpierw lewą ręką zbić gardę i prawym trafić w ucho.

Ciosy na korpus

Ernesto Hoost – za zwycięstwo w jednym z finałów K-1 nad Mirko Cro Copem, które zapewnił sobie w ten właśnie sposób. Nie pamiętam wielu ciosów na korpus, które zakończyły walki w K-1. Jest to raczej rzadki widok. Dlatego właśnie wybrałem Ernesto Hoosta. Za efektywność jego ciosów. Jakby w K-1 walczył Bas Rutten, to jego hak na wątrobę pasowałby do idealnego strikera.

Szczęka

Możesz mieć doskonałą stójkę, ale bez szczęki daleko nie zajedziesz czy to w K-1 czy w MMA. Taką szczękę ma z pewnością Mark Hunt, mistrz z 2000 roku. Mark wytrzymywał potężne bomby Le Bannera, uśmiechając się do niego. A potężny cios Francuza kładł na deski niejednego utalentowanego fightera. Ponadto, kopnięcia Cro Copa w MMA także nie wywierały wielkiego wrażenia na Huncie. Ktoś jest lepszy od niego? Nie znam takich.

Balans głową, tułowiem, uniki

Kto tańczył w ringach K-1 przez długie, długie lata? Kogo najtrudniej było trafić? Panie i Panowie: Ray Sefo! Tak! To, co Ray wyczyniał w ringu było piękne, ale niestety było. Obecnie Ray zbiera trochę ciosów na głowę i bardziej skupia się na walkach MMA, niż kickboxerskich, a także na treningach w Xtreme Couture. Zdecydowanie w K-1 nie było lepszego zawodnika, który potrafił unikać ciosów, nie chowając się za gardą.

Garda

Wszyscy wiemy, że garda jest przydatna w każdym sporcie, ale w K-1 tylko jeden zawodnik opanował ją do perfekcji. Remy Bonjasky, uważany za najsłabszego mistrza i za zawodnika, który z pięknie walczącego stał się nudnym, taktycznym zawodnikiem. Gardę Bonjasky’ego potrafił obejść Cro Cop, ale później już długo nikomu się nie udało. Fakt, Remy przegrywał przed czasem, ale nie po ciosach na głowę.

Backfist

Zdecydowanie rosyjsko-białoruska szkoła Muay Thai. Czy weźmiemy backfist Ignashova, Ruslana Karaeva czy Zabita Samedova, to nasz zawodnik będzie dysponował jednym z najlepszych backfistów w dziejach. Można jeszcze dodać backfist Stefana Leko, ale to nie będzie konieczne. Wschodnioeuropejscy fighterzy w zupełności wystarczą. Gdybym miał wybrać jednego, to prawdopodobnie postawiłbym na Karaeva.

Niskie kopnięcie

Czy jest ktoś z mocniejszym kopnięciem w ciężkim K-1 niż Paweł Słowiński? Nie znam takich. Paweł wygrał turniej w Amsterdamie low kickami i jest ogólnie uważany za najmocniej kopiącego zawodnika, mocniej niż Peter Aerts. Porównywalną siłę niskiego kopnięcia może mieć jeszcze Buakaw Por. Pramuk, ale w tym artykule skupiam się na zawodnikach ciężkiego K-1.

Middle kick

W kategorię middle kick wliczamy zarówno zwykłe kopnięcia na korpus, jak i obrotówki na wątrobę. Po namyśle zdecydowałem, że idealny zawodnik K-1 powinien kopać takie obrotówki na wątrobę, jakie widzieliśmy w wykonaniu Stefana Leko, albo przynajmniej tak, jak robi to Gokhan Saki czy też middle kick z wyskoku w wykonaniu Remy’ego Bonjasky’ego. Uważam jednak, że kopnięcie Leko jest o wiele skuteczniejsze.

Kopnięcie z obrotu na głowę

Ruslan Karaev, Badr Hari, Peter Graham, Francisco Filho i śp. Andy Hug. Ci wszyscy zawodnicy mają dobre wysokie kopnięcia, ale Karaev używa go zwykle, jak nie wie co zrobić. Hari już przestał go używać, Graham także. Filho miał świetne kopnięcie, ale nie przebije obrotówki nieżyjącego mistrza K-1 – Andy’ego Huga. Szwajcar miał brylantowa technikę, a jego obrotówki zapierały dech w piersiach – mimo, że nie zawsze nokautował rywali. Zdecydowanie numer jeden za piękno.

Wysokie kopnięcie

Stacjonarne wysokie kopnięcie. Wiecie jakie było najlepsze? Petera Aertsa. Jedno z najlepszych wysokich kopnięć, jakie kiedykolwiek widziałem, to było kopnięcie na głowę Le Bannera, po którym Francuz o dziwo wstał i potrafił jeszcze znokautować broniącego wtedy tytułu Aertsa. „Holenderski drwal” przez lata kładł na deski rywali swoim firmowym highkickiem. Oczywiście na uwagę zasługuje również Brazilian headkick Francisco Filho czy wysokie kopnięcie Badra Hariego, ale żadne z nich nie równa się z nogą Aertsa.

Kopnięcie z wyskoku

Faworyt jest tylko jeden – Kaoklai Kaenorsing, któremu wyszło kopnięcie życia w walce z Mighty’m Mo. Oczywiście Remy też ma swoje kopnięcie, ale skoro ma już swoją gardę w najlepszym zawodniku, to niech kopnięcie ma jakiś Taj. Kto nie pamięta kopnięcia Kaoklaia niech natychmiast nadrobi zaległości.

Kolano

Semmy Schilt czy Alistair Overeem? Dominacja Schilta trwała 4 turnieje, więc to jemu należy się pierwszeństwo. Lewy prosty, uchwyt za kark i głowa rywala na kolanie. To przepis na KO w stylu Semmy’ego Schilta. Zabójczo skuteczny.

Siła ciosu

Co jest podstawą siły? Pewnie „sztek”, jak mawia pewien kulturysta trenujący w Las Vegas. Ale siła ciosu w K-1 kojarzy się z kilkoma zawodnikami. Mi jednak najbardziej imponuje siła Melvina Manhoefa, który jako zawodnik ważący około 95 kg nokautuje cięższych i wyższych przeciwników. Jak wiadomo w górę nie da się bić z taką samą siłą, co w linii prostej, bo mamy grawitację. Ale gdy Melvin uderza czysto na głowę rywala, to zwykle rywal pada na deski. Przypomnijcie sobie nokauty na Karaevie czy naszym Pawle Słowińskim.

Takim oto sposobem dobrnęliśmy do końca artykułu, tworząc idealnego zawodnika K-1. Można rzec, że w każdym aspekcie walki jest on doskonały. Niestety (albo też i „stety”), taka osoba istnieje tylko w naszej wyobraźni. Z pewnością, gdyby istniał, to zachwycałby swoimi idealnymi umiejętnościami. Jednak czy piękno tego sportu nie bazuje właśnie na konfrontacji zalet i wad obu fighterów?

Nie tylko same zalety, ale także i wady wpływają na to, że starcia poszczególnych zawodników dają nam tyle przyjemności z oglądania ich walk, przynosząc niejednokrotnie zaskakujące rozstrzygnięcia.

Autor: Paweł Sawicki (Zwierzak)
Powyższy artykuł pochodzi z darmowego magazynu Ring

www.sportywalki.pl/magazyn_ring.html

Skomentuj