Home > Sporty walki

Geneza japońskiego MMA- część 3

Fot. Magazyn RingCzęść drugą naszego artykułu zakończyliśmy na 2007 roku, czyli na upadku PRIDE. Co się działo potem? Czy po upadku magnata japońskie MMA się podniosło? Sprawdźcie sami. Na japońskim rynku wciąż działały: DEEP, ZST, Pancrase i Shooto. Jednak najlepsza z nich była organizacja K-1 Hero’s, gdzie na dobre rozbłysła gwiazda JZ Calvana i Kida Yamamoto. W tym samym roku rozpoczęła swoją działalność organizacja Cage Force, jedyna która cały czas rozgrywa swoje walki w klatce. To tutaj świat poznał Takeyę Mizugakiego. Ale to nie były organizacje, które miały aspirację, by połączyć cały rynek MMA w Japonii i zagrozić UFC. Dlatego powstało Dream. Po gali Yarennoka ludzie z DSE (Pride) oraz FEG (K-1, K-1 Hero’s) postanowili połączyć siły i utworzyli Dream.

Oczywiście nie wszyscy ludzie z DSE zaangażowali się w nowy projekt, ale tak to zawsze jest, że znajdzie się kilka osób przeciwnych. Dream przez 16 gal dało nam kilka ciekawych walk: Kawajiri vs Alvarez, Hansen vs Alvarez i jeszcze wiele innych. Ponadto dzięki tej organizacji mieliśmy okazję szerzej poznać takich zawodników jak: Eddie Alvarez, Gegard Mousasi, Zelg Galesic, Joe Warren. Niestety Dream popada w coraz to gorsze tarapaty finansowe i możliwe, że wraz z nowym rokiem przestaniemy oglądać gale z Japonii na żywo w języku angielskim i pozostanie nam oglądnie Shooto, Pancrase i innych organizacji na Youtube. Jest jeszcze nadzieja w banku inwestycyjnym PUJI, który stara się pozyskać środki na finansowanie Dream i K-1.

Fot. Magazyn Ring

Sengoku natomiast od początku ogłaszało się za zbawcę japońskiego MMA i jedyną organizację z Japonii. O ile Dream starało się iść drogą, którą szło Pride, o tyle Sengoku ciągnęło w stronę USA. Organizację stworzyli ludzie ze środowiska zapaśniczego i bokserskiego. Ich zdaniem „japońskie MMA upadnie. Jeśli nie chcecie by tak się stało, oglądajcie nasze gale” – okazało się być ich mottem. Powołali oni także ciało o nazwie JMM (Japońska Federacja MMA), która miała zrzeszać wszystkie mniejsze federacje MMA. Pierwsza gala z serii Sengoku odbyła się w 2008 roku, a walką wieczoru był pojedynek niezwykle sławnych w Japonii: Josha Barnetta i Hidehiko Yoshidy. Interes Sengoku się kręcił, zapraszano legendy Pride i MMA: Kevina Randlemana, Marcio Cruza, Pawła Nastulę, ale także odkrywano inne talenty: Blagoia Ivanova czy Mameda Khalidova.

W połączeniu z gymem GRABAKA oraz z Yoshida Dojo, Takanorim Gomim dało to solidne zaplecze japońskich zawodników, którzy przyciągną fanów na trybuny. Jednak w tym roku stało się coś strasznego. Od World Victory Road odłączyło się Yoshida Dojo, by wystąpić na zorganizowanej specjalnie dla Hidehko Yoshidy gali pożegnalnej słynnego judoki. Całe to przedsięwzięcie nosiło nazwę ASTRA. Wystąpiło na niej kilku dobrych zawodników: Michihiro Omigawa, Daisuke Nakamura, Enson Inoue czy Yoshida. Jednak to był straszny cios dla Sengoku, które straciło czołowego gwiazdora. Nadal mieli u siebie Yukiego Kondo czy Sanae Kikutę, ale to Yoshida był ulubieńcem całej Japonii. Dzisiaj przyszłość SRC nie jest pewna, ale jest nieco pewniejsza niż Dream.

Fot. Magazyn Ring

Jeśli chodzi o inne organizacje, to mało o nich wiadomo. Shooto staje się coraz bardziej popularne wśród ogólnoświatowych mediów, głównie dlatego, że nigdy nie prowadziło typowo japońskiej polityki MMA, czyli nie organizowało freak fightów. Niestety, organizacja ta wciąż zestawia mistrzów z różnymi zawodnikami, a te walki nie mają statusu walki o pas. Shooto jednak nigdy nie chciało być wiodącą organizacją MMA na świecie czy nawet w Japonii. Chciało utworzyć jednolite zasady walki na całym świecie. Zawodnicy Shooto są patriotami i niechętnie walczą poza organizacją, a cóż dopiero mówić poza Japonią. Oczywiście, czasami łasili się na walki, np. Yoshiro Maeda zawalczył z Miguelem Torresem w WEC, ale są to raczej pojedyncze przypadki. W Shooto walczyła śmietanka brazylijskiego i japońskiego MMA. O wspomnianym w pierwszej części Ricksonie nie trzeba mówić, ale to tutaj swoje wielkie kariery rozpoczynali: Vitor ‚Shaolin’ Ribeiro, Gesias Calvancante, Alexandre ‚Pequeno’ Nogueira, Hayato ‚Mach’ Sakurai, Tatsuya Kawajiri, Norifumi ‚Kid’ Yamamoto i wielu innych.

Deep, które wychowało Aokiego, a Kikuno i Imanari są mistrzami organizacji, podobno negocjuje z HDNet Fights w sprawie transmisji ich gal w USA. Jednak nigdy nie była to wiodąca organizacja, która wzbudzałaby jakiekolwiek zainteresowanie. Oczywiście, kiedy są jakieś mocniejsze karty z Chonanen, Masakazu i Kikuno, wtedy świat się tym interesuje, ale reszta gal pozostaje niezauważona.

ZST, Pancrase i Deep utworzyły swoje kanały na Youtube, czym chcą zachęcić amerykańskich fanów do oglądania ich eventów, a raczej do pozyskania telewidzów i umowy z jakąś amerykańską stacją. W Pancrase obecnie walczą znakomici zawodnicy Sengoku. Marlon Sandro, który jest mistrzem w wadze piórkowej oraz niezwykle efektowny Maximo Blanco – Król Pancrase w wadze lekkiej. Mistrzem w kategorii półciężkiej jest znany z pojedynku z Kevinem Randlemanem na Sengoku 2, Ryo Kawamura, który ostatnio został znokautowany w pojedynku nie o pas. Ponadto w Pancrase wciąż walczą Yuki Kondo i Sanae Kikuta.

Japońskie MMA przeżywa kryzys, którego końca nie widać. Zagrożone jest nawet K-1, które jest wiodącą organizacją kickboxingu od 1994 roku. Dla nas – fanów sportów walki taki stan rzeczy na pewno nie jest korzystny. Dlatego mam nadzieję, że wkrótce japońskie MMA podniesie się z kolan.

Autor: Paweł Sawicki (Zwierzak)
Powyższy artykuł pochodzi z darmowego magazynu Ring

www.sportywalki.pl/magazyn_ring.html

Skomentuj

Komentarze (1)

  1. KibicujeNet pisze:

    Witam
    Wybrałem ten dział aby zaprosić Was do zabawy w „kibicowanie”
    Jeżeli posiadacia jakieś wyjątkowe zdjęcia prezentujące Was w jakikolwiek sposób związane z kibicowaniem (np. w barwach klubowych, na stadionie, ze znanym sportowcem lub podobne) które chcielibyście pokazać Światu, zapraszam do dodawania ich na stronę http://www.kibicuje.net.

    Zapraszam
    http://www.kibicuje.net