Wywiad z Cristiane SantosCristiane „Cyborg” Santos. Bez wątpienia najlepsza zawodniczka kobiecego MMA na świecie. Brazylijka, znana ze swojej ogromnej (jak na kobietę) siły, nie daje swoim przeciwniczką większych szans. Na swoim koncie ma już 10 wygranych z rzędu, z czego aż 8 rozstrzygnęła knockoutem. Cristiane przegrała tylko jedną walkę. Przegrana przytrafiła się jej podczas debiutu na zawodowym ringu. Od tego czasu jej kariera, to nieustanne pasmo zwycięstw, które w 2009 roku doprowadziły ją do pasa mistrzowskiego kobiecego MMA w organizacji Strikeforce. Pas ten Cristiane dzierży do dnia dzisiejszego. Jej mężem jest również znany fighter Evangelista Santos, który ma identyczny przydomek ringowy, jak jego żona.

Mamy początek 2011 roku. Powiedz proszę, jakie są Twoje plany na ten rok?

Chcę ciągle walczyć, by nie było zbyt dużej przerwy między walkami. Oczywiście, chcę zatrzymać przy sobie pas mistrzowski. Również mam plan otwarcia swojej akademii sztuk walki w San Diego, gdzie obecnie żyję.

Przed sportami walki grałaś w piłkę ręczną. Potem trafiłaś do Chute Boxe. Kto i w jaki sposób przekonał Cię do porzucenia piłki ręcznej na rzecz sportów walki?

Tak zgadza się, grałam wcześniej w szkole w drużynie piłki ręcznej. Nawet udało nam się z dziewczynami dojść do finałów. Czasami grałyśmy przeciwko drużynie męskiej, bo byli oni silniejsi niż kobiety, więc było to dla nas korzystne z perspektywy przygotowań. Ojciec jednego z chłopaków z przeciwnej drużyny oglądał nasz mecz i on ćwiczył w Chute Boxe. Po meczu przyszedł z wizytówką i namawiał mnie, bym poszła do Chute Boxe. Mówił: „przejdź się do akademii, zobacz jak tam jest. Jesteś naprawdę silna.” Po jego namowach poszłam na treningi do Chute Boxe i tam już zostałam.

Jesteś jednym z trenerów w The Arena w San Diego. Jak wyglądają Twoje zajęcia? Z czego się składają?

Na swoich treningach lubię uczyć prawdziwego MMA. Bardzo lubię pokazywać ludziom te triki, które sprawdzają się u mnie podczas walki. Moje treningi w większości jednak skupiają się na Muay Thai, gdyż jest to mój styl bazowy.

Trenujesz tylko kobiety czy też mężczyzn?

Zajęcia prowadzę w grupie kobiecej.

Jak postrzegasz rozwój kobiecego MMA w przyszłości?

Mam ogromną nadzieję, że kobiece MMA jeszcze bardziej się rozwinie i spopularyzuje. Chciałabym się do tego w jakiś sposób przyczynić. Zawsze kiedy walczę, myślę też o innych dziewczynach walczących w MMA, gdyż walki które daje nie są tylko dla mnie samej czy dla pasa mistrzowskiego. Dzięki walkom, które dajemy kobiece MMA może stawać się coraz większe. Gdy skończę karierę zawodniczą, to chciałabym zostać trenerką, która będzie miała uczniów startujących w MMA.

Często pojawiają się opinie, że jesteś bardzo silna i mogłabyś sobie dać radę w ringu z niejednym mężczyzną. Gdyby ktoś złożył Ci taką propozycję, w ogóle wzięłabyś ją pod uwagę?

Bez wątpienia mężczyźni są silniejsi niż kobiety. To wynika z samej ich budowy ciała. Nigdy o tym nie myślałam. Jednak jakby któregoś dnia ktoś złożył mi taką propozycję, to może bym ją rozważyła. Na razie jedynym mężczyzną, z którym przyszło mi walczyć, to mój mąż Evangelista.

Jak wygląda typowy dzień Cris Santos?

Pobudka rano, szybkie śniadanie i wyprowadzenie psa – to początkowy rytuał. Potem udaję się do akademii na trening. Poranny trening trwa około 2 godziny. Po treningu wracam do domu, gotuję obiad i po obiedzie ucinam sobie drzemkę. Następnie udaję się na wieczorny trening, który zwykle odbywa się około 19:00. Gdy już trening się skończy wracam ponownie do domu, biorę prysznic, jem kolację i relaksuje się przy jakimś filmie. Tak wygląda praktycznie każdy mój dzień.

Wygrałaś 10 walk z rzędu, według wielu rankingów jesteś stawiana, jako najlepsza zawodniczka MMA na świecie. W jaki sposób utrzymujesz swoją motywację?

Po tym jak zdobyłam pas mistrzowski, to moja motywacja bardzo się zwiększyła. Posiadanie tego pasa, to duża odpowiedzialność. Chcę go bronić z powodzeniem i mam sporo planów na przyszłość. Moją dodatkową motywacją jest moja rodzina oraz Bóg.

Swoje zawodowe walki w MMA zaczynałaś w 2005 roku. Przez ten okres kobiece MMA sporo się rozwinęło. Jak wspominasz swoje początki? Czy spotkałaś wówczas wiele niezrozumienia?

Kiedy zaczynałam, to było bardzo ciężko, gdyż nie było zbyt wielu gal dla kobiet. Wówczas nawet nie wiedziałam czy istnieje jakiś pas mistrzowski, o który można byłoby walczyć. Ale nigdy nie zaprzestałam treningów. Na początku mojej kariery odbyłam kilka walk, ale potem nie dostałam ani jednej propozycji walki przez okres 2 lat, bo nikt ze mną nie chciał walczyć. Wtedy zdarzało mi się myśleć o tym, by to rzucić, by wrócić do szkoły i pójść na studia. Mój mąż, Evangelista zawsze mnie motywował. Mówił: „nie przestawaj ćwiczyć. Teraz jest jak jest, ale w przyszłości, to się zwróci. Nie poddawaj się.” No i nie poddałam się, ciągle trenowałam, a potem nadarzyła się okazja, by zawalczyć w Stanach Zjednoczonych i zaprezentować ludziom swoje umiejętności i pracę włożoną w przygotowania.

Która z walk przysporzyła Ci więcej stresu – Twoja pierwsza zawodowa walka czy też walka o pas Strikeforce?

Nie mogę wyróżnić żadnej. Zawsze jestem zestresowana przed walką, gdyż każda z walk niesie za sobą dużą odpowiedzialność.

Co Twoim zdaniem wyróżnia kobiece MMA od męskiego?

Główna różnica, nad którą nota bene staram się pracować, to kwestia popularności kobiecego MMA. Jest ono znacznie mniej popularne w porównaniu z męskim MMA. Dlatego chcę walczyć i próbować popularyzować kobiece MMA, by w przyszłości mogło osiągnąć taką samą popularność jak męskie MMA.

Ćwiczyłaś w Chute Boxe w Brazylii, teraz przebywasz w USA. Czym różnią się treningi w Brazylii w porównaniu z tymi w USA?

W zasadzie nie różnią się one znacząco. To, co było w Chute Boxe staram się wdrażać podczas treningów tutaj w San Diego. Jedyna różnica w porównaniu z Brazylią, to materiał ludzki. W Brazylii jest bardzo dużo zawodników, którzy są zawodnikami startującymi na zawodowych ringach. Toteż w akademii bywa po 30-40 profesjonalnych zawodników, z którymi można trenować każdego dnia. Tutaj w USA starają się wzorować na tym systemie.

Dla wielu fanów kobiece MMA jest jeszcze sporą niewiadomą. Powiedz proszę, jakie różnice towarzyszą przygotowaniom do walki mężczyzny i kobiety?

Trening jest dokładnie taki sam, nie ma żadnej różnicy.

Czy chciałabyś coś przekazać swoim polskim fanom poprzez nasz magazyn?

Oczywiście. Chciałabym przede wszystkim pozdrowić wszystkich moich fanów w Polsce. Mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję zawitać do Polski i zawalczyć u Was. Wiem, że w Polsce jest sporo dobrych fighterów. Z chęcią przyjechałabym też kiedyś na jakieś seminarium do Polski, by móc dać parę lekcji. Śledźcie mnie na moim Twitterze – http://twitter.com/criscyborg

Autor: Maciej Gunia (G_U_M_A)
Powyższy artykuł pochodzi z darmowego magazynu Ring
www.sportywalki.pl/magazyn_ring.html

Skomentuj